Zaloguj się przez Facebook
lub Załóż konto
0
 

Jak działa przemoc w rodzinie oczami ofiary?

Poleć ten artykuł!

POCZĄTEK

ON czuły ,opiekuńczy, pełen zrozumienia, rodzinny, wprost idealny wymarzony partner do tego przystojny jak jasna cholera, jedyny problem to jego partnerka z którą oczywiście "nic go nie łączy",
JA w związku małżeńskim, który schyla się ku upadkowi, z jednym małym dzieckiem, potrzebująca wsparcia, miłości, czułości i zrozumienia,
Wspominając tamten etap mam wiele sobie do zarzucenia pierwsze nie buduje się swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu, drugie wiara, że wszyscy ludzie są tacy jakimi ich widać, to moja naiwność, trzecie swoje szczęście przedłożyłam nad szczęście dziecka, którego zagrożenia wtedy albo nie chciałam, albo nie widziałam.
Ale zacznę od początku, gdy się poznaliśmy otrzymałam od niego wszystko co potrzebowałam, do tego opiekował się córcią, zabierał ze sobą na samochodowe wycieczki, pamiętał o jej urodzinach przynosząc wielkiego miłego pluszaka i wstyd mi, ale tym mnie kupił. Zamieszkaliśmy razem, było wspaniale do dnia gdy dotarła wiadomość, że jego partnerka jest w CIĄŻY, na marginesie ja też byłam w początkowej fazie ciąży. I się zaczęło, granie na dwa fronty, troszkę ze mną troszkę z nią, i szczęście które wtedy nie doceniałam moje dziecko umarło w brzuchu, niby wszystko mogło się potoczyć inaczej, ale nie skorzystałam , pomimo znaku na niebie nie wykorzystałam go, nie skończyłam tego związku. Pół roku później ponownie zaszłam w ciążę, oczekiwałam jasnej deklaracji, ona czy ja.

PIERWSZY RAZ

Skończyły się wypady z moją córką, zaczął przebywać ze mną w zasadzie tylko w nocy, całe dni spędzał z nią, po jednym z takich dni przyszedł, stanął na środku pokoju i się uśmiechnął  tym swoim rozbrajającym uśmiechem. Popatrzyłam na niego, trzymałam w ręku kubek, i rzuciłam nim w niego, zasłonił się ręką ,na ręce miał drogi zegarek, zbiłam w nim szybkę i uszkodziłam w efekcie wskazówki, podszedł uderzył w twarz, w sam środek, odrzuciło mnie do tyłu, uderzyłam głową w ścianę, z nosa poszła krew. Potem przeprosiny, całowanie, namiętny sex, pełnia rozkoszy, efekt przestało boleć psychicznie i fizycznie. Pomyślałam zdenerwowałam go i tyle, a nie że żaden zegarek nie jest wart uderzenia drugiej osoby, że żaden człowiek nie ma prawa podnosić ręki . Minęła noc, wstałam, kichnęłam i zaczęło mi coś przeszkadzać w oku, podrapałam się, miałam wrażenie, że mam rzęsę w oku. Po jakimś czasie chyba trzech miesiącach, usiadłam na fotelu i okazało się, że na jedno oko prawie nie widzę, diagnoza odczepienie siatkówki, szpital, zabieg itd. chciałam poznać przyczynę, Pani ordynator przyznała ze takie rzeczy się zdarzają u starszych ludzi, w młodszym wieku w zasadzie tylko po urazach głowy, a ja taki miałam, choć wolałabym myśleć, że tak po prostu, miałam osłabienie gałki ocznej i tyle.

KOLEJNE PRZYPADKI??? DLACZEGO W OGÓLE BYŁA NA NIE ZGODA

Kolejnymi przypadkami były teoretycznie nic nie znaczące zdarzenia ,jakieś szturchnięcia, szarpania, popychania i  pewnie ktoś powie w imię czego. Oprawca nie jest tylko zły, działa to tak, jest cios i następuje miodowy miesiąc, z partnera spływa wtedy cała dobroć, miłość, troska. jest spokój i tym ofiara żyje, nadzieją że to się nie powtórzy, że to był ostatni raz. Często godzi się na to, bo uważa, że tak musi być, bo jest nie wystarczająco dobra dla swego partnera, musi poprawić w sobie to i owo. Tłumaczenia partnera jak bardzo się na mnie zawodzi sprawiły, że to ja zaczęłam się czuć coraz bardziej winna, przejęłam odpowiedzialność za to, że dziecko się przewróciło, że wylało herbatkę, że zbiło kubek. I tak zazwyczaj odpowiedzialność za złe humory partnera przejmuje ofiara.

ROZSTANIA I POWROTY

Po jakimś czasie następuje bunt, nie będę się na to godziła, jeśli jeszcze raz się to powtórzy odejdę, i odchodzę najpierw z dwójką dzieci potem w ciąży z trzecim, potem z czwórką, za każdym razem po zapewnieniach że tym razem będzie inaczej jak są odejścia to i  są powroty. Myślę dla dzieci warto się postarać i próbować , a poza tym bardzo go kocham

BRAK AKCEPTACJI

Ofiara czuje się samotna ze swoimi problemami, myśli sama sobie taki los zgotowałam miałam wybór i go dokonałam, z kolejnymi ucieczkami traci wokół siebie ludzi, którzy chcą jej "pomóc" pomoc takim osobom nie odbywa się na zasadzie pogadamy, takie osoby często są jak dzieci, potrzebują prowadzenia za rękę, nie gadania zostaw tego drania, i coś tam jeszcze, często nie wiedzą, że mogą pójść do pracy, wynająć mieszkanie, itd. Takie osoby patrzą w lustro i widzą kogoś kto jest beznadziejny, bezwartościowy i odchodząc od oprawcy czeka ich tylko śmierć i zagłada. Społeczeństwo krytykuje tekstami głupia chciała to ma, pomoc często kończy się na zaprowadzeniu na policję, ale czy ktoś zadał sobie pytanie co potem? Nikt nie przejmie odpowiedzialności za życie ofiary, a często na początku jest to potrzebne, ale też nikt nie wie jak trudno wydostać się z takiego piekła, ja już wiem.  

JAK ŻYĆ, JAK SOBIE RADZIĆ

Pierwsze co to skorzystać z pomocy psychologa i szczerze z głębi serca się otworzyć
Nie pozwalać sobie na dotarcie oprawcy do swoich myśli, słuchać ale nie słyszeć,w myślach powtarzać że jego zdanie nie jest tym właściwym, że jest tyle opinii na nasz temat co osób na świecie, a i tak najważniejsze co ja myślę o sobie.
Zrobić rachunek sumienia czy chcemy żyć w tym bagnie, czy się uwolnić, co poświęcamy by się uwolnić, a co zostając.
jeśli już tego dokonamy wyboru, to do dzieła.
Ja  założyłam sprawę a właściwie dwie, bo po założeniu naiwnie myślałam że to go czegoś nauczy, ale nie nauczyło, wbrew krytyce innym ludziom, zostawiłam troje dzieci z oprawcą ( wiedząc, że ze strachu teraz będzie ostrożny w swych działaniach), wyjechałam daleko, zmieniłam numer telefonu, (dzieciom podałam), zaczęłam pracować, jestem na tyle daleko, że nie mam powrotu, bo zarobione pieniądze ciągle są na coś potrzebne, nie napiszę że już się uwolniłam, bo tęsknię za nim i brakuje mi go, chociaż ratuję się nieprzyjemnymi zdarzeniami z naszego życia, takimi które bolą.
Podsumowując, nikt nam nie pomoże jeśli my nie będziemy chcieć, i jeśli pomocnik nie będzie znał zasad postępowania ofiar.

PROŚBA

Jeśli znacie, widzicie osobę która może być ofiarą, nie krytykujcie, pomóżcie, nie zamykajcie oczu by nie widzieć,
Komentarze użytkowników

    Dodaj komentarz


    Dodaj